Transport i spedycja | Polska | Europa | Azja | Afryka | USA

Dorsz z Bałtyku bije rekordy cenowe. Wypoczynek nad morzem coraz droższy

Majowy długi weekend oraz nadchodzące wakacje co roku przyciągają nad polskie wybrzeże tysiące turystów. Tegoroczny sezon letni jednak zapowiada się wyjątkowo kosztownie, a jednym z symboli galopującej drożyzny stał się dorsz bałtycki. Królewska ryba, niegdyś podstawa menu w nadmorskich smażalniach, dziś na tablicach cenowych wywołuje szok i niedowierzanie.

Nowa rzeczywistość cenowa w nadmorskich kurortach

Jak donoszą media, ceny dorsza w restauracjach i barach szybkiej obsługi nad Bałtykiem wzrosły w ostatnim sezonie o kilkadziesiąt procent. W niektórych lokalach za porcję smażonego dorsza z frytkami i surówką trzeba zapłacić nawet 70-80 złotych. To wzrost o około 30-40% w porównaniu z analogicznym okresem rok wcześniej. Dla porównania, jeszcze trzy lata temu podobny zestaw kosztował średnio 35-40 złotych.

Przyczyn tak znacznych podwyżek należy upatrywać w kilku czynnikach. Przede wszystkim, znacząco wzrosły ceny paliwa dla kutrów rybackich, co bezpośrednio przekłada się na koszty połowów. Dodatkowo, unijne limity połowowe są coraz bardziej restrykcyjne, co ogranicza podaż bałtyckiego dorsza na rynku. Nie bez znaczenia pozostaje również ogólna inflacja, która winduje koszty prowadzenia działalności gastronomicznej – od czynszów po wynagrodzenia dla personelu.

Reakcje turystów i branży

Wielu urlopowiczów z rezygnacją rezygnuje z tradycyjnego obiadu w smażalni na rzecz tańszych alternatyw, takich jak dania z ryb mrożonych importowanych z Dalekiego Wschodu czy dania bezrybne. Właściciele lokali gastronomicznych przyznają, że obawiają się spadku liczby klientów. „Ceny dorsza to dla nas prawdziwy problem. Z jednej strony musimy je podnieść, by pokryć koszty, z drugiej – boimy się, że turyści wybiorą tańsze opcje” – mówi anonimowo jeden z restauratorów z Kołobrzegu.

Eksperci z branży rybnej zwracają uwagę, że dorsz bałtycki od lat zmaga się z presją środowiskową i przełowieniem. Według danych Morskiego Instytutu Rybackiego w Gdyni, zasoby dorsza w Bałtyku właściwym są na stabilnym, ale niskim poziomie, co wymusza ograniczenia połowowe. Alternatywą dla konsumentów może być sięganie po inne gatunki ryb, takie jak sandacz, leszcz czy flądra, które wciąż pozostają nieco tańsze, choć ich ceny również rosną.

Podsumowanie i perspektywy

Majówka nad morzem 2026 roku przejdzie do historii jako jedna z najdroższych. Wzrost cen dorsza jest tylko jednym z elementów szerszego zjawiska drożyzny, które dotyka zarówno turystów, jak i mieszkańców wybrzeża. Prognozy na przyszłe sezony nie są optymistyczne – jeśli nie zmienią się regulacje połowowe i nie ustabilizują ceny paliw, dorsz bałtycki może stać się produktem luksusowym, dostępnym tylko dla najzamożniejszych.

Foto: images.pexels.com


📷 Galeria zdjęć