Sezon urlopowy nad Bałtykiem przynosi nie tylko słoneczną pogodę i tłumy turystów, ale także kolejne dyskusje o wysokich cenach w lokalach gastronomicznych. Tym razem głośno zrobiło się o rachunku za porcję frytek, który wywołał oburzenie w mediach społecznościowych. Klientka jednej z restauracji w nadmorskim kurorcie zapłaciła za nie aż 30 złotych, co od razu stało się symbolem drożyzny w sezonie letnim.
Co dokładnie znalazło się na rachunku?
Jak wynika z relacji opublikowanej na Facebooku, kobieta zamówiła standardową porcję frytek w lokalu położonym w bezpośrednim sąsiedztwie plaży. Na paragonie widniała kwota 29,99 zł za danie, które w większości barów szybkiej obsługi kosztuje od 8 do 15 zł. Do tego doszła opłata za napój – 12 zł za małą colę. Łącznie za prosty posiłek bez deseru turystka wydała ponad 40 zł.
– Spodziewałam się, że nad morzem będzie drożej niż w domu, ale 30 zł za frytki to przesada. Nawet w restauracjach w centrum Warszawy tyle nie płaciłam – skomentowała poszkodowana w poście.
Dlaczego ceny nad morzem są tak wysokie?
Eksperci rynku gastronomicznego wskazują na kilka przyczyn. Po pierwsze, w szczycie sezonu lokale nadmorskie podnoszą marże, by zrekompensować sobie niższe przychody w miesiącach zimowych. Po drugie, rosną koszty wynajmu lokali w atrakcyjnych lokalizacjach – za lokal z widokiem na morze trzeba zapłacić nawet 15–20 tys. zł miesięcznie. Do tego dochodzą wyższe ceny składników, energii i pracy sezonowej.
Według danych Głównego Urzędu Statystycznego w maju 2026 roku ceny usług gastronomicznych w Polsce wzrosły średnio o 8,4% w porównaniu z analogicznym okresem roku poprzedniego. W pasie nadmorskim wzrost ten był jeszcze wyższy i sięgał lokalnie 12–15%.
Jak uniknąć przepłacania?
Specjaliści radzą, by przed wyborem lokalu sprawdzać cenniki w internecie lub na tablicach przed wejściem. Warto też omijać restauracje położone bezpośrednio przy deptaku czy plaży – te oddalone o 100–200 metrów od morza często oferują podobne menu w znacznie niższych cenach. Coraz popularniejsze staje się także korzystanie z aplikacji agregujących opinie, gdzie turyści ostrzegają się nawzajem przed drogimi lokalami.
– Kluczowa jest świadomość konsumencka. Jeśli wszyscy przestaniemy akceptować horrendalne ceny, rynek się dostosuje – podkreśla dr inż. Anna Kowalska, ekonomistka z Uniwersytetu Gdańskiego specjalizująca się w turystyce.
Przypadek frytek za 30 zł to kolejny dowód na to, że przed wyjazdem nad morze warto przygotować budżet i nie dać się zaskoczyć sezonowym podwyżkom. W przeciwnym razie wakacyjny relaks może zamienić się w finansową frustrację.
Foto: images.pexels.com
📷 Galeria zdjęć


