Transport i spedycja | Polska | Europa | Azja | Afryka | USA

police officer traffic ticket

Kierowcy z Ukrainy bezkarni za wykroczenia drogowe. Fotoradary nie pomagają

System fotoradarów w Polsce a zagraniczni kierowcy

Polska sieć automatycznego nadzoru nad ruchem drogowym, składająca się z setek fotoradarów i odcinkowych pomiarów prędkości, rejestruje codziennie tysiące naruszeń przepisów. Jednak nie wszystkie wykroczenia kończą się skutecznym wyegzekwowaniem kary. Okazuje się, że istnieje grupa kierowców, dla której żółte skrzynki przy drogach są jedynie elementem krajobrazu – chodzi o obcokrajowców, a w szczególności kierowców z Ukrainy.

Problem polega na luce prawnej, która uniemożliwia skuteczne ściganie sprawców wykroczeń zarejestrowanych przez fotoradary, gdy pojazd jest zarejestrowany za granicą. W przypadku kierowców z Ukrainy, mandaty wystawiane na podstawie zdjęć z fotoradarów często trafiają do kosza, ponieważ nie ma skutecznych mechanizmów ich egzekwowania poza granicami Polski. Skutkuje to rocznymi stratami budżetu państwa sięgającymi milionów złotych.

Jak działa luka w prawie?

Zgodnie z obowiązującymi przepisami, mandat za wykroczenie zarejestrowane przez fotoradar może być nałożony tylko na właściciela pojazdu. W przypadku samochodów zarejestrowanych w Ukrainie, polskie organy ścigania nie mają bezpośredniego dostępu do danych rejestracyjnych pojazdów ani do danych osobowych ich właścicieli. Procedura wymiany informacji między krajami jest skomplikowana i czasochłonna, a często kończy się brakiem reakcji ze strony ukraińskich władz. W efekcie, nawet jeśli mandat zostanie wystawiony, jego egzekucja jest praktycznie niemożliwa.

„System fotoradarów w Polsce jest skuteczny wobec kierowców krajowych, ale w przypadku pojazdów zagranicznych, a szczególnie ukraińskich, napotykamy na mur biurokratyczny. To nie tylko kwestia finansowa, ale także bezpieczeństwa na drogach” – mówi ekspert ds. bezpieczeństwa ruchu drogowego, dr inż. Marek Kowalski z Politechniki Warszawskiej.

Skala problemu i konsekwencje

Według danych Głównego Inspektoratu Transportu Drogowego, w 2025 roku fotoradary zarejestrowały ponad 2 miliony wykroczeń, z czego około 5% dotyczyło pojazdów zarejestrowanych za granicą. Szacuje się, że spośród tych wykroczeń, nawet 70% mandatów wystawionych kierowcom z Ukrainy pozostaje nieopłaconych. To oznacza, że budżet państwa traci rocznie około 10-15 milionów złotych z tytułu nieściągalnych mandatów.

Problem nie dotyczy tylko Ukrainy. Podobne trudności występują w przypadku kierowców z Białorusi, Rosji, a także z krajów spoza Unii Europejskiej. Polska, podobnie jak inne państwa UE, podpisała umowy o wzajemnej pomocy prawnej, ale ich stosowanie w praktyce jest często nieskuteczne. W przypadku Ukrainy, dodatkowym utrudnieniem jest wojna i związany z nią chaos administracyjny.

Możliwe rozwiązania i działania

Aby zaradzić temu problemowi, polskie władze rozważają kilka rozwiązań. Po pierwsze, planowane jest wprowadzenie systemu automatycznej wymiany danych o pojazdach z Ukrainą, na wzór systemu EUCARIS funkcjonującego w Unii Europejskiej. Po drugie, rozważa się możliwość egzekwowania mandatów na granicy – kierowca, który ma nieopłacone mandaty, mógłby być zatrzymywany przy wjeździe do Polski. Trzecim pomysłem jest wprowadzenie obowiązku uiszczania kaucji na granicy dla pojazdów zarejestrowanych w krajach, z którymi Polska nie ma skutecznych umów o egzekwowaniu mandatów.

Na razie jednak, dopóki nie zostaną wprowadzone skuteczne mechanizmy, kierowcy z Ukrainy mogą czuć się bezkarni, a żółte fotoradary przy polskich drogach pozostają dla nich jedynie elementem krajobrazu. Problem ten wymaga pilnych działań legislacyjnych i międzynarodowych.

Foto: images.pexels.com


📷 Galeria zdjęć