Transport i spedycja | Polska | Europa | Azja | Afryka | USA

airplane cabin interior

Linie lotnicze tracą majątek przez pasażerskie pamiątki. Co najczęściej znika z pokładu?

Wakacyjny boom a problem znikającego wyposażenia

Wraz z nadejściem szczytu sezonu turystycznego, gdy liczba podróżnych sięga rekordowych poziomów, przewoźnicy lotniczy zmagają się z nietypowym, ale kosztownym wyzwaniem. Chodzi o systematyczne znikanie elementów wyposażenia pokładowego, które niektórzy pasażerowie traktują jako bezpłatne pamiątki. Zjawisko to, choć znane od lat, w ostatnim czasie przybiera na sile, co potwierdzają nieoficjalne dane branżowe.

Jak wynika z informacji zebranych przez serwis Biznesinfo, przedmioty takie jak słuchawki, koce, poduszki, a nawet kamizelki ratunkowe czy elementy zastawy stołowej regularnie znikają z samolotów po zakończeniu lotu. Co ciekawe, część z tych przedmiotów trafia później do sprzedaży na portalach aukcyjnych, gdzie można je nabyć jako „autentyczne wyposażenie pokładowe” znanych linii.

Skala problemu i jego konsekwencje

Według szacunków ekspertów, koszty związane z uzupełnianiem braków w wyposażeniu sięgają w przypadku dużych przewoźników nawet kilku milionów dolarów rocznie. Przykładowo, amerykańskie linie Delta Air Lines przyznają, że co roku tracą około 2 milionów dolarów na kradzieżach koców i poduszek. W Europie podobny problem dotyka między innymi Ryanaira, Wizz Aira czy Lufthansy, które muszą regularnie zamawiać nowe zestawy słuchawek i elementów wyposażenia kabiny.

Eksperci ds. bezpieczeństwa lotniczego zwracają uwagę, że choć większość kradzieży dotyczy przedmiotów o niskiej wartości, niektóre z nich, jak kamizelki ratunkowe czy instrukcje bezpieczeństwa, mają kluczowe znaczenie w sytuacjach awaryjnych. „Usunięcie kamizelki ratunkowej z siedzenia to nie tylko strata finansowa, ale przede wszystkim zagrożenie dla bezpieczeństwa innych pasażerów” – podkreśla w rozmowie z nami jeden z anonimowych przedstawicieli linii lotniczych.

Jak linie lotnicze walczą z tym procederem?

Przewoźnicy wprowadzają różne środki zaradcze. Niektórzy, jak easyJet, zdecydowali się na rezygnację z darmowych słuchawek na rzecz modeli, które można kupić na pokładzie. Inni, jak British Airways, stosują bardziej zaawansowane systemy inwentaryzacji po każdym locie, a w przypadku stwierdzenia braków – powiadamiają służby ochrony na lotniskach docelowych. Coraz częściej stosuje się też kary umowne dla pasażerów przyłapanych na wynoszeniu wyposażenia, które mogą sięgać nawet kilkuset funtów.

Warto również odnotować, że część linii, takich jak Emirates czy Qatar Airways, oferuje pasażerom możliwość zakupu wybranych elementów wyposażenia w oficjalnych sklepach internetowych, co może być próbą legalnego zaspokojenia popytu na „pamiątki z lotu”.

Co mówią przepisy?

Z prawnego punktu widzenia wynoszenie wyposażenia pokładowego bez zgody linii lotniczej stanowi kradzież, która w zależności od wartości przedmiotu może być traktowana jako wykroczenie lub przestępstwo. W skrajnych przypadkach pasażerowie mogą zostać wpisani na czarną listę danego przewoźnika, a nawet ukarani grzywną lub zakazem lotów. Eksperci radzą, aby przed zabraniem czegokolwiek z samolotu upewnić się, czy dany przedmiot jest przeznaczony do jednorazowego użytku i czy linia nie zabrania jego wynoszenia.

„Pasażerowie często nie zdają sobie sprawy, że zabranie nawet drobnego przedmiotu, jak maska na oczy czy skarpetki, może być uznane za kradzież. Linie lotnicze coraz częściej egzekwują swoje prawa, a koszty postępowania mogą przewyższyć wartość samej 'pamiątki’” – ostrzega mecenas Anna Kowalska, specjalistka prawa lotniczego.

Foto: images.pexels.com


📷 Galeria zdjęć