Już w 2026 roku kierowców w Polsce i całej Unii Europejskiej czekają rewolucyjne zmiany w procedurze badań technicznych pojazdów. Nowe regulacje, przygotowywane zarówno na poziomie wspólnotowym, jak i krajowym, mają na celu przede wszystkim zwiększenie szczelności systemu oraz wyeliminowanie praktyk polegających na „przymykaniu oka” na drobne usterki. W praktyce oznacza to, że to, co obecnie często przechodzi bez uwag diagnosty, wkrótce może skutkować negatywnym wynikiem badania, a w skrajnych przypadkach nawet czasowym zatrzymaniem dowodu rejestracyjnego.
Jakie konkretnie zmiany są planowane? Przede wszystkim zaostrzeniu ulegną kryteria oceny stanu technicznego pojazdów. Zgodnie z projektami unijnych dyrektyw, diagnosty będą zobowiązani do szczegółowej weryfikacji elementów, które dotychczas bywały pomijane – na przykład stanu opon (nie tylko bieżnika, ale także daty produkcji), działania systemów wspomagających kierowcę (ABS, ESP, asystent pasa ruchu) oraz szczelności układu wydechowego. Co więcej, pojazdy z aktywnymi błędami w systemie OBD (pokładowej diagnostyki) mogą nie zostać dopuszczone do badania, co jest nowością na polskim rynku.
Eksperci z branży motoryzacyjnej zwracają uwagę, że zmiany te mogą znacząco wpłynąć na rynek samochodów używanych. Według danych Europejskiego Stowarzyszenia Producentów Samochodów (ACEA), w 2025 roku w Polsce sprzedano ponad 1,2 miliona używanych aut sprowadzonych z zagranicy, z czego szacunkowo 15% mogło nie przejść rygorystycznego przeglądu technicznego po nowych przepisach. „To może doprowadzić do załamania cen na rynku wtórnym, ponieważ wiele pojazdów, które dziś uchodzą za sprawne, okaże się niespełniających norm” – komentuje w rozmowie z nami dr inż. Marek Kowalski, ekspert ds. diagnostyki pojazdów z Politechniki Warszawskiej.
Wprowadzenie nowych regulacji wiąże się także z koniecznością modernizacji stacji kontroli pojazdów. Szacuje się, że koszt dostosowania jednego stanowiska diagnostycznego do nowych wymogów może wynieść od 50 do 100 tysięcy złotych, co w przypadku mniejszych, wiejskich stacji może być barierą nie do pokonania. Ministerstwo Infrastruktury zapowiada jednak program dofinansowań dla diagnostów, aby uniknąć sytuacji, w której dostęp do badań technicznych stanie się utrudniony w regionach słabiej zurbanizowanych.
Podsumowując, kierowcy powinni przygotować się na to, że od 2026 roku przegląd techniczny nie będzie już formalnością. Nawet drobne usterki, takie jak niedziałająca żarówka w oświetleniu tablicy rejestracyjnej czy minimalne zużycie tarcz hamulcowych, mogą skutkować koniecznością ponownej wizyty na stacji. Warto już teraz zadbać o stan swojego pojazdu, aby uniknąć nieprzyjemnych niespodzianek.
Foto: images.pexels.com

