Właściciele działek o powierzchni przekraczającej 3,5 tys. m², na których ponad 70% terenu pokryto betonem, kostką brukową lub innymi nieprzepuszczalnymi materiałami, muszą przygotować się na dodatkowy wydatek. Od 2026 roku gminy mogą naliczać tzw. opłatę retencyjną w wysokości do 50 groszy za metr kwadratowy rocznie. To efekt nowelizacji przepisów, które mają zniechęcić do nadmiernego uszczelniania gruntów i promować rozwiązania sprzyjające retencji wody.
Nowe regulacje budzą spore emocje wśród mieszkańców, zwłaszcza tych, którzy wyłożyli podjazdy czy tarasy kostką brukową, nie zdając sobie sprawy z konsekwencji. Eksperci podkreślają, że celem ustawodawcy nie jest karanie, lecz skłonienie do zmiany nawyków. Jak mówi dr inż. Anna Kowalska, specjalistka z zakresu gospodarki wodnej: „Uszczelnianie ogromnych powierzchni prowadzi do przeciążenia kanalizacji deszczowej i zwiększa ryzyko lokalnych podtopień. Opłata retencyjna ma być impulsem do inwestowania w ogrody deszczowe, niecki chłonne czy systemy rozsączania”.
Opłata dotyczy nie tylko posesji prywatnych, ale także parkingów, centrów handlowych i zakładów produkcyjnych. W praktyce oznacza to, że jeśli na działce o powierzchni 4000 m² betonem pokryto 3000 m², roczny rachunek może wynieść nawet 1500 zł. Dla porównania, w 2025 roku stawki były symboliczne lub w ogóle nie były egzekwowane. Teraz gminy zyskują narzędzie do realnego egzekwowania opłat.
Warto dodać, że od opłaty można się zwolnić, instalując systemy retencyjne, które przechwytują wodę opadową i spowalniają jej odpływ. Przykładowo, zbiornik na deszczówkę o pojemności 10 m³ może obniżyć podstawę naliczania opłaty nawet o 30%. Zdaniem przedstawicieli Ministerstwa Klimatu, takie rozwiązania są nie tylko ekologiczne, ale i ekonomiczne w dłuższej perspektywie.
Zmiany te wpisują się w szerszy trend walki z suszą i powodziami. W krajach takich jak Niemcy czy Holandia podobne opłaty funkcjonują od lat, a ich skuteczność potwierdzają badania – w miastach, które wdrożyły systemy retencyjne, liczba podtopień spadła o 40%. W Polsce pierwsze gminy, jak Wrocław czy Kraków, już zapowiedziały wprowadzenie nowych stawek od początku 2026 roku.
Podsumowując, właściciele dużych, mocno zabudowanych działek powinni przeanalizować swoje posesje i rozważyć inwestycję w rozwiązania retencyjne. W przeciwnym razie, jak ostrzega fiskus, mogą zapłacić nawet kilkaset złotych rocznie – i to tylko za to, że woda nie ma gdzie wsiąkać.
Foto: images.pexels.com
📷 Galeria zdjęć


