Autonomiczne roboty dostawcze, jeszcze niedawno testowane w ramach pilotażowych programów, na dobre wkraczają do codziennego użytku w zatłoczonych aglomeracjach. Dla firm logistycznych oznacza to realną szansę na obniżenie kosztów, zwiększenie wydajności i realizację ambitnych celów środowiskowych. Eksperci podkreślają, że technologia ta zmienia oblicze tzw. ostatniej mili, która tradycyjnie generuje największe wydatki w łańcuchu dostaw.
Presja na ostatnią milę
Wzrost handlu elektronicznego, napędzany przyzwyczajeniami konsumentów do szybkich zakupów online, stawia przed przewoźnikami trudne wyzwanie: dostarczyć towar szybko i tanio. Jak wynika z danych branżowych, ostatni etap transportu odpowiada obecnie za ponad połowę całkowitych kosztów przesyłki w wielu kategoriach produktów. Wprowadzenie robotów ma pomóc w optymalizacji tych wydatków, szczególnie w gęsto zabudowanych centrach miast, gdzie tradycyjne samochody dostawcze tracą czas w korkach i na szukaniu miejsc parkingowych.
Jak działają roboty w miejskiej dżungli?
Nowoczesne roboty dostawcze poruszają się po chodnikach i ścieżkach rowerowych, wykorzystując zaawansowane systemy nawigacji i unikania przeszkód. Są w stanie przewieźć paczki o wadze do kilkunastu kilogramów na dystansie kilku kilometrów. Współpracują z platformami zamówień i magazynami, odbierając przesyłki i dostarczając je bezpośrednio pod drzwi klienta. „To nie tylko kwestia oszczędności, ale także redukcji emisji spalin i hałasu w śródmieściach” – zauważa jeden z analityków rynku logistycznego, cytowany w opracowaniach branżowych.
Przykłady wdrożeń i przyszłość
W miastach takich jak Hamburg, Mediolan czy Shenzhen autonomiczne roboty są już elementem krajobrazu. Firma Starship Technologies, jeden z pionierów, obsługuje dziesiątki tysięcy dostaw tygodniowo. Z kolei w Szanghaju roboty JD Logistics pokonują dziennie setki kilometrów. Analitycy przewidują, że do 2030 roku liczba robotów dostawczych w miastach na całym świecie może przekroczyć 200 tysięcy, co wymusi zmiany w infrastrukturze, np. tworzenie dedykowanych pasów ładowania i punktów przeładunkowych.
„Automatyzacja ostatniej mili to nie tylko technologia, ale przede wszystkim zmiana modelu biznesowego. Firmy, które nie wdrożą robotyzacji, mogą stracić konkurencyjność w ciągu najbliższych pięciu lat” – podkreśla ekspert z instytutu Fraunhofer.
Wprowadzenie robotów wiąże się jednak z wyzwaniami: przepisami dotyczącymi poruszania się po chodnikach, kwestiami bezpieczeństwa oraz akceptacją społeczną. Mimo to trend wydaje się nieodwracalny, a kolejne miasta ogłaszają programy wsparcia dla tego typu rozwiązań.
Foto: images.pexels.com
