Unijna dyrektywa „Women on Boards”, której termin wdrożenia minął 28 grudnia 2024 roku, stawia Polskę w niekomfortowej sytuacji. Podczas gdy inne państwa członkowskie wprowadzają już w życie przepisy mające zwiększyć udział kobiet w zarządach dużych spółek, w Polsce wciąż toczy się dyskusja. Dla sektora transportu, logistyki i spedycji, zdominowanego tradycyjnie przez mężczyzn, może to oznaczać konieczność szybkiej i głębokiej transformacji w zakresie zarządzania i ładu korporacyjnego.
Na czym polega dyrektywa i kogo dotyczy?
Dyrektywa „Women on Boards” nakłada na państwa członkowskie obowiązek zapewnienia, aby do 30 czerwca 2026 roku co najmniej 40% stanowisk dyrektorsków niewykonawczych lub 33% wszystkich stanowisk dyrektorskich (w tym wykonawczych) w dużych spółkach giełdowych było zajmowanych przez osoby płci niedostatecznie reprezentowane – w praktyce najczęściej kobiety. Regulacja obejmuje spółki notowane na giełdzie, których siedziba znajduje się w Unii Europejskiej.
Choć branża transportowa kojarzona jest z kierowcami ciężarówek i menedżerami, to coraz więcej polskich firm logistycznych i spedycyjnych to duże, zorganizowane podmioty, często notowane na GPW lub przygotowujące się do debiutu. Dla nich dyrektywa nie jest abstrakcyjnym ideologicznym postulatem, ale konkretnym wymogiem prawnym, który będzie miał praktyczne skutki dla składu zarządów i rad nadzorczych.
Dlaczego to ważne dla przedsiębiorców z branży TSL?
Wprowadzenie większej różnorodności w zarządach to nie tylko kwestia spełnienia unijnego wymogu. Badania pokazują, że zespoły zarządcze zróżnicowane pod względem płci charakteryzują się lepszym podejmowaniem decyzji, wyższą innowacyjnością i lepszymi wynikami finansowymi. W dynamicznym i konkurencyjnym środowisku europejskiego transportu, gdzie kluczowe są efektywność, optymalizacja kosztów i rozwój nowych usług, różnorodne perspektywy mogą stać się istotną przewagą konkurencyjną.
Polskie firmy transportowe, które chcą skutecznie konkurować na rynku europejskim, muszą dostosować się nie tylko do norm ekologicznych czy technologicznych, ale także do standardów corporate governance. Brak implementacji dyrektywy może prowadzić do sankcji, ale także do utraty wizerunku nowoczesnego, europejskiego partnera biznesowego.
Wyzwania i szanse dla polskiego sektora
Głównym wyzwaniem jest zmiana mentalności i przełamanie stereotypów w branży postrzeganej jako „męska”. Jednak w Polsce działa już wiele kobiet na stanowiskach kierowniczych w logistyce, spedycji i w działach finansowych firm transportowych. Dyrektywa może stworzyć formalne ramy dla wykorzystania tego potencjału.
Termin na osiągnięcie celów dyrektywy mija 30 czerwca 2026 roku. Dla spółek, które nie spełnią wymogów, państwa członkowskie muszą przewidzieć skuteczne, proporcjonalne i odstraszające sankcje.
Polscy przedsiębiorcy z branży TSL powinni śledzić rozwój sytuacji prawnej w kraju. Opóźnienie we wdrożeniu dyrektywy tworzy niepewność, ale też daje czas na przygotowanie. Kluczowe działania to: Analiza struktury zarządzania pod kątem wymogów dyrektywy.Aktywne poszukiwanie i rozwijanie talentów kobiet w organizacji.Przygotowanie planu sukcesji i rekrutacji do organów spółki.
Ostatecznie, wdrożenie dyrektywy „Women on Boards” to szansa na unowocześnienie polskiego sektora transportowego, uczynienie go bardziej atrakcyjnym dla inwestorów i lepiej przygotowanym na wyzwania przyszłości. Czas dyskusji się kończy – nadchodzi czas działania.
Foto: images.iberion.media
📷 Galeria zdjęć


