Transport i spedycja | Polska | Europa | Azja | Afryka | USA

semi-trailer factory

Kanadyjscy producenci naczep w obliczu kryzysu egzystencjalnego w wyniku wojny handlowej z Chinami

Kanadyjski przemysł produkcji naczep stoi w obliczu poważnego zagrożenia, określanego przez ekspertów mianem „kryzysu egzystencjalnego”. Powodem jest zaostrzająca się wojna handlowa między Stanami Zjednoczonymi a Chinami, która bezpośrednio uderza w kanadyjskich producentów. Spór koncentruje się wokół zarzutów dumpingu i nieuczciwych subsydiów, jakie mają otrzymywać chińscy producenci naczep, co pozwala im na oferowanie produktów po cenach znacznie niższych od rynkowych.

Esencja konfliktu

Amerykańska administracja, w ramach dochodzenia handlowego, analizuje, czy chińskie naczepy są sprzedawane na rynku północnoamerykańskim poniżej kosztów produkcji. Jeśli zarzuty się potwierdzą, mogą zostać nałożone wysokie cła antydumpingowe i wyrównawcze. To z kolei może doprowadzić do gwałtownego wzrostu cen chińskich naczep w USA, co paradoksalnie może uderzyć w kanadyjskich producentów, którzy są silnie zintegrowani z łańcuchem dostaw po obu stronach granicy.

Skutki dla kanadyjskiego rynku

Kanadyjscy producenci naczep, tacy jak Manac czy Hyundai Translead, obawiają się, że amerykańskie cła ochronne spowodują przesunięcie chińskiego eksportu na rynek kanadyjski. W efekcie kanadyjscy przewoźnicy mogliby zostać zalani tanimi naczepami, co zniszczyłoby lokalną produkcję. Według szacunków branżowych, kanadyjski rynek naczep jest warty około 1,5 miliarda dolarów rocznie, a bezpośrednio zatrudnia w nim kilkanaście tysięcy osób.

„To nie jest zwykła korekta rynkowa, to walka o przetrwanie całej gałęzi przemysłu” – powiedział w wywiadzie dla Truck News anonimowy przedstawiciel kanadyjskiego stowarzyszenia producentów naczep. „Jeśli nie zostaną podjęte szybkie działania, w ciągu najbliższych dwóch lat możemy stracić nawet 30% mocy produkcyjnych”.

Kontekst geopolityczny

Spór ten wpisuje się w szerszą narrację o napięciach handlowych między USA a Chinami, które nasiliły się po wprowadzeniu amerykańskich ceł na samochody elektryczne i akumulatory. Kanadyjski rząd, choć formalnie nie jest stroną w tym sporze, musi lawirować między lojalnością wobec partnera z NAFTA (obecnie USMCA) a chęcią ochrony własnego przemysłu. Eksperci sugerują, że Ottawa powinna aktywnie monitorować sytuację i ewentualnie wprowadzić własne mechanizmy ochronne, zanim będzie za późno.

Co dalej?

Decyzja amerykańskiego Departamentu Handlu spodziewana jest w ciągu najbliższych miesięcy. Jeśli cła zostaną nałożone, kanadyjscy producenci będą zmuszeni do szukania nowych rynków zbytu, np. w Europie lub Ameryce Południowej. Alternatywą jest zwiększenie innowacyjności i produkcja naczep o wyższej wartości dodanej, które będą mniej podatne na konkurencję cenową. Niezależnie od wyniku, jedno jest pewne: kanadyjski przemysł naczep przechodzi przez najtrudniejszy okres od czasu kryzysu finansowego w 2008 roku.

Foto: images.pexels.com