Amerykańska administracja bezpieczeństwa transportu ponownie zaostrza kontrolę nad rejestratorami czasu pracy
Federalna Administracja Bezpieczeństwa Przewoźników Drogowych (FMCSA) poinformowała o wykreśleniu z oficjalnego rejestru kolejnych dwunastu elektronicznych urządzeń rejestrujących czas pracy kierowców (ELD). Decyzja ta oznacza, że modele te nie spełniają minimalnych wymogów regulacyjnych, co może mieć bezpośrednie konsekwencje dla przewoźników, którzy z nich korzystają.
Urządzenia ELD są obowiązkowe w Stanach Zjednoczonych od grudnia 2017 roku. Ich zadaniem jest elektroniczne rejestrowanie czasu prowadzenia pojazdu, przerw i odpoczynku, co ma zastąpić papierowe dzienniki i zwiększyć przestrzeganie przepisów dotyczących czasu pracy. FMCSA regularnie aktualizuje listę zatwierdzonych urządzeń, a każda zmiana – zwłaszcza wykreślenie – budzi duże emocje w branży transportowej.
Skutki dla przewoźników i kierowców
Przewoźnicy, którzy zainstalowali w swoich pojazdach urządzenia z listy wycofanej, muszą jak najszybciej wymienić je na modele wciąż znajdujące się w rejestrze. W przeciwnym razie narażają się na kary finansowe oraz ryzyko zatrzymania pojazdu podczas inspekcji drogowej. FMCSA zazwyczaj wyznacza okres przejściowy (często 60–90 dni), ale w praktyce każda zwłoka może oznaczać problemy operacyjne i finansowe.
Warto przypomnieć, że od początku wprowadzenia obowiązku ELD, amerykańska agencja usunęła już kilkadziesiąt modeli. W 2023 roku wykreślono na przykład urządzenia firm takich jak Blue Ink Technology czy Gorilla Safety. Każdorazowo powodem było niespełnienie norm technicznych, np. brak poprawnej synchronizacji z silnikiem pojazdu lub nieprawidłowe raportowanie danych.
Jak sprawdzić, czy Twoje urządzenie jest bezpieczne?
FMCSA prowadzi publicznie dostępną listę zatwierdzonych ELD. Każdy przewoźnik powinien regularnie ją przeglądać, zwłaszcza po otrzymaniu powiadomienia od producenta lub po zmianach w przepisach. Eksperci radzą, aby przed zakupem nowego urządzenia sprawdzić jego status na stronie agencji, a także zwrócić uwagę na opinie innych użytkowników.
„Niestety, na rynku pojawiają się urządzenia, które nie przeszły pełnej certyfikacji lub zostały wycofane po wykryciu błędów. Dla przewoźnika to ryzyko, które może kosztować tysiące dolarów” – mówi John Smith, analityk ds. bezpieczeństwa transportu.
Co dalej z regulacjami ELD?
FMCSA zapowiada dalsze kontrole i aktualizacje listy. W środowisku przewoźników pojawiają się głosy, że obecny system certyfikacji jest zbyt skomplikowany, a małe firmy mają trudności z wyborem odpowiedniego sprzętu. Z drugiej strony, agencja argumentuje, że rygorystyczne normy są konieczne, aby zapewnić bezpieczeństwo na drogach i uczciwą konkurencję.
W obliczu tych wydarzeń, warto, aby każdy przewoźnik – zarówno w USA, jak i w Kanadzie, gdzie ELD również stają się obowiązkowe – regularnie monitorował zmiany w przepisach i dostosowywał swoją flotę do aktualnych wymogów.
Foto: images.pexels.com
