Amerykańska sieć sklepów z biżuterią i modnymi dodatkami, która przez blisko dwie dekady cieszyła się ogromną popularnością wśród Polek, oficjalnie złożyła wniosek o upadłość. Polski operator spółki poinformował o tym fakcie wierzycieli, którzy teraz będą musieli walczyć o odzyskanie swoich należności. To koniec pewnej ery na polskim rynku handlowym – marka, która zdobiła witryny najbardziej prestiżowych galerii handlowych w kraju, znika z mapy handlu detalicznego.
Dlaczego marka upada?
Przyczyn upadku należy upatrywać w kilku czynnikach. Przede wszystkim zmieniły się preferencje konsumentek. Młodsze pokolenia, wychowane w duchu minimalizmu i zrównoważonej mody, coraz rzadziej sięgają po masowo produkowaną, kolorową biżuterię. Dodatkowo, pandemia COVID-19 i związane z nią lockdowny przyspieszyły migrację zakupów do internetu, gdzie konkurencja jest ogromna, a koszty prowadzenia działalności – niższe. Sieć, która opierała swój model na dużych, stacjonarnych punktach w galeriach, nie zdołała skutecznie dostosować się do nowych realiów.
„Rynek akcesoriów modowych w Polsce przechodzi głęboką transformację. Konsumenci oczekują unikalności, personalizacji i transparentności, a nie masowej produkcji. Firmy, które nie inwestują w cyfryzację i zrównoważony rozwój, są skazane na porażkę” – komentuje Anna Kowalska, analityczka rynku handlu detalicznego z firmy Retail Research Institute.
Skutki dla rynku i konsumentów
Upadek tej sieci to nie tylko strata dla fanek biżuterii, ale także dla setek pracowników i wynajmujących powierzchnie w galeriach. Wiele centrów handlowych w Polsce boryka się z rosnącą liczbą pustostanów, a zniknięcie kolejnego dużego najemcy pogłębi ten problem. Dla konsumentek oznacza to mniejszy wybór i konieczność szukania alternatyw w internecie lub u mniejszych, niezależnych producentów.
Warto przypomnieć, że nie jest to pierwszy przypadek upadku dużej sieci modowej w ostatnich latach. Podobny los spotkał m.in. brytyjską sieć Topshop czy amerykańską Forever 21. Branża handlu odzieżą i akcesoriami przechodzi poważną rewolucję, a pandemia tylko przyspieszyła procesy, które i tak już zachodziły. Według danych Głównego Urzędu Statystycznego, w 2025 roku liczba sklepów odzieżowych w Polsce spadła o ponad 5% w porównaniu z rokiem poprzednim.
Co dalej?
Obecnie syndyk masy upadłościowej będzie musiał zająć się likwidacją majątku firmy, co może potrwać wiele miesięcy. Wierzyciele, w tym dostawcy, wynajmujący i pracownicy, będą mogli zgłaszać swoje roszczenia w sądzie. Dla klientek, które posiadają karty podarunkowe lub bony towarowe, sytuacja jest niepewna – w przypadku upadłości spółki, ich wartość może przepaść. Eksperci radzą, aby w takich przypadkach jak najszybciej skontaktować się z syndykiem.
Foto: images.pexels.com
📷 Galeria zdjęć


