Pieniądze z zakazów wjazdu
Wprowadzenie Strefy Czystego Transportu w Krakowie przyniosło nieoczekiwane skutki finansowe. Jak wynika z danych magistratu, w ciągu pierwszego półrocza 2026 roku do miejskiej kasy wpłynęło ponad 12 milionów złotych z tytułu mandatów nakładanych na kierowców łamiących przepisy. To kwota, która znacząco przewyższa wcześniejsze prognozy i stawia miasto w roli lidera w egzekwowaniu nowych norm emisji spalin.
Strefa, która zaczęła obowiązywać 1 stycznia 2026 roku, zakazuje wjazdu pojazdom niespełniającym normy Euro 4. W praktyce oznacza to, że starsze samochody – szczególnie te wyprodukowane przed 2005 rokiem – nie mogą poruszać się po centrum Krakowa. Za naruszenie zakazu grozi mandat w wysokości 500 złotych, a w przypadku recydywy – nawet 1500 złotych.
Kontrowersje wokół referendum
Wpływy z mandatów stały się gorącym tematem w kontekście majowego referendum, w którym mieszkańcy odwołali prezydenta Aleksandra Miszalskiego. Część komentatorów wskazuje, że tak wysokie kary mogą być postrzegane jako forma opodatkowania mieszkańców, szczególnie tych, których nie stać na wymianę samochodu na nowszy model. Z drugiej strony, zwolennicy strefy podkreślają, że celem nie jest zarabianie pieniędzy, lecz poprawa jakości powietrza.
„Wpływy z mandatów to tylko efekt uboczny. Głównym celem strefy jest ochrona zdrowia mieszkańców. Szacujemy, że dzięki ograniczeniu emisji spalin liczba przedwczesnych zgonów z powodu zanieczyszczeń powietrza spadnie o około 15% w ciągu najbliższych pięciu lat” – mówi dr hab. Anna Kowalska, ekspertka ds. ochrony środowiska z Uniwersytetu Jagiellońskiego.
Porównanie z innymi miastami
Kraków nie jest pierwszym miastem w Europie, które wprowadziło tego typu rozwiązania. Londyn, Paryż czy Mediolan od lat stosują podobne strefy, a w przypadku brytyjskiej stolicy wpływy z opłat i mandatów sięgają setek milionów funtów rocznie. W Polsce jednak krakowska strefa jest pionierskim projektem na tak dużą skalę. Władze miasta zapowiadają, że w 2027 roku normy zostaną zaostrzone do Euro 5, co może dodatkowo zwiększyć dochody z kar.
Dla porównania, w Warszawie, gdzie strefa czystego transportu działa od 2024 roku w ograniczonym zakresie, wpływy z mandatów w pierwszym roku wyniosły zaledwie 2,3 miliona złotych. Kraków więc bije rekordy nie tylko pod względem restrykcyjności, ale także efektywności egzekwowania przepisów.
Co dalej?
Miasto planuje przeznaczyć zebrane pieniądze na rozwój komunikacji miejskiej – zakup nowych autobusów elektrycznych oraz dopłaty do biletów miesięcznych dla mieszkańców. Krytycy jednak wskazują, że system karania kierowców jest niesprawiedliwy, bo uderza w najbiedniejszych, którzy często nie mają możliwości wymiany samochodu. W odpowiedzi magistrat przygotowuje program dopłat do zakupu pojazdów spełniających normy Euro 5 i 6, który ma ruszyć w 2027 roku.
Niezależnie od kontrowersji, jedno jest pewne: Strefa Czystego Transportu w Krakowie stała się nie tylko narzędziem walki ze smogiem, ale także źródłem znaczących dochodów budżetowych. Czy ta polityka przetrwa po zmianie władzy? Wszystko wskazuje na to, że nowe przepisy są już zbyt mocno zakorzenione, by je całkowicie wycofać.
Foto: images.pexels.com
📷 Galeria zdjęć


