Polscy kierowcy coraz chętniej sięgają po możliwość spersonalizowania swoich pojazdów za pomocą indywidualnych tablic rejestracyjnych. Choć proces wymaga akceptacji urzędników, efekty bywają zaskakujące – od zabawnych po wręcz prowokacyjne. Jak się okazuje, zarówno wnioskodawcy, jak i pracownicy wydziałów komunikacji nie stronią od poczucia humoru.
Od „Grubej” do „Szybkiego” – co można wyczytać z tablic?
Na fanpage’u „Polskie Tablice Rejestracyjne” regularnie pojawiają się zdjęcia pojazdów z nietypowymi napisami. Wśród nich można znaleźć takie perełki jak „Gruba”, „Ruda” czy „Szybki”. Każdy z tych wyrazów musiał przejść pozytywną weryfikację pod kątem zgodności z przepisami. Zgodnie z obowiązującym prawem, treść na tablicy nie może naruszać dóbr osobistych, nawoływać do nienawiści ani zawierać wulgaryzmów.
– Urzędnicy sprawdzają każdy wniosek indywidualnie. Zdarza się, że odrzucają propozycje, które są zbyt kontrowersyjne lub mogą być mylące dla innych uczestników ruchu – mówi ekspert ds. rejestracji pojazdów z jednego z wielkopolskich urzędów.
Procedura krok po kroku
Aby zamówić indywidualną tablicę rejestracyjną, należy złożyć wniosek w wydziale komunikacji właściwym dla miejsca zamieszkania. Koszt takiej usługi to około 1000 zł, a czas oczekiwania wynosi zwykle kilka tygodni. Warto pamiętać, że treść musi składać się z maksymalnie 8 znaków (w przypadku tablic jedno- lub dwurzędowych) i nie może powielać już istniejących oznaczeń.
Popularność personalizowanych tablic rośnie z roku na rok. Według danych Ministerstwa Infrastruktury, w 2025 roku złożono o 15% więcej wniosków niż rok wcześniej. Kierowcy najchętniej wybierają swoje imiona, pseudonimy lub żartobliwe określenia związane z hobby.
Co dalej z kreatywnością na drogach?
Mimo że urzędnicy starają się zachować umiar, liczba akceptowanych nietypowych napisów stale rośnie. W innych krajach, takich jak Niemcy czy Wielka Brytania, personalizowane tablice są jeszcze bardziej popularne, a ich treść bywa jeszcze bardziej odważna. W Polsce jednak wciąż obowiązują dość restrykcyjne przepisy, które mają zapobiegać nadużyciom.
Jak widać, polscy kierowcy nie boją się wyrażać siebie poprzez nietypowe oznaczenia. Czy w przyszłości zobaczymy na drogach jeszcze więcej zaskakujących napisów? Wszystko wskazuje na to, że tak – pod warunkiem, że przejdą przez urzędowe sito.
Foto: images.pexels.com

