Nowy prezes Zakładu Ubezpieczeń Społecznych, Liwiusz Laska, postanowił otwarcie podzielić się swoją prognozą emerytalną. W wywiadzie dla mediów przyznał, że spodziewana przez niego wysokość świadczenia z ZUS jest daleka od optymistycznej. To nietypowe, jak na szefa instytucji zarządzającej systemem emerytalnym, wyznanie rzuca nowe światło na kondycję polskiego systemu zabezpieczenia społecznego.
Prognoza prezesa ZUS
Liwiusz Laska, który objął stanowisko w maju 2026 roku, ujawnił, że jego własna prognozowana emerytura z ZUS wyniesie około 2,5 tysiąca złotych miesięcznie. Kwota ta, jak sam przyznał, jest niewystarczająca do godnego życia na emeryturze. W rozmowie z „BiznesInfo” stwierdził: „To pokazuje, że nawet osoby zarządzające systemem muszą myśleć o dodatkowym zabezpieczeniu. Trzeba szukać dodatkowych źródeł zabezpieczenia, bo sama emerytura z ZUS nie wystarczy”.
Laska podkreślił, że jego przypadek nie jest wyjątkowy. Według danych ZUS, średnia prognozowana emerytura dla osób urodzonych w latach 80. i 90. XX wieku oscyluje wokół 2,8–3,2 tysiąca złotych, co przy obecnej inflacji i rosnących kosztach życia może być trudne do zaakceptowania. Eksperci rynku pracy zwracają uwagę, że system emerytalny oparty na zdefiniowanej składce, obowiązujący od 1999 roku, powoduje, że wysokość świadczenia zależy od długości okresu składkowego i wysokości zarobków.
System emerytalny w kryzysie?
Polski system emerytalny od lat boryka się z wyzwaniami demograficznymi. Starzejące się społeczeństwo i niski przyrost naturalny powodują, że liczba pracujących na jednego emeryta systematycznie maleje. Według danych Głównego Urzędu Statystycznego, w 2025 roku na 100 osób w wieku produkcyjnym przypadało już 45 emerytów, a prognozy na 2030 rok mówią o 50. To oznacza, że system repartycyjny, w którym bieżące składki finansują bieżące emerytury, staje się coraz mniej wydolny.
Prezes Laska, komentując te wyzwania, zaznaczył, że konieczne jest promowanie dodatkowych form oszczędzania, takich jak Pracownicze Plany Kapitałowe (PPK) czy Indywidualne Konta Emerytalne (IKE). „System emerytalny to nie tylko ZUS. Każdy z nas powinien myśleć o swojej przyszłości i budować prywatne oszczędności” – dodał.
Reakcje ekspertów
Ekonomiści i analitycy rynku pracy komentują wyznanie Laski jako sygnał ostrzegawczy dla wszystkich pracujących. Dr hab. Anna Kowalska, ekspertka ds. systemów emerytalnych z Uniwersytetu Warszawskiego, zwraca uwagę, że „prognozy ZUS często są niedoszacowane, ale w przypadku prezesa Laski pokazują realia, z którymi mierzą się nawet wysokiej rangi urzędnicy. To dowód, że system nie jest w stanie zapewnić godziwych świadczeń bez dodatkowego wsparcia”.
Z kolei przedstawiciele organizacji pracodawców, jak Konfederacja Lewiatan, podkreślają, że potrzebne są dalsze reformy, które zwiększą efektywność systemu. W ich ocenie, kluczowe jest podniesienie wieku emerytalnego, co jednak budzi kontrowersje społeczne. Laska, pytany o tę kwestię, unikał jednoznacznej odpowiedzi, sugerując, że debata na ten temat powinna być szeroka i oparta na danych.
Co to oznacza dla przeciętnego pracownika?
Wyznanie prezesa ZUS może być impulsem do refleksji dla milionów Polaków. Według badań CBOS z 2025 roku, tylko 38% pracujących deklaruje, że oszczędza na emeryturę poza systemem ZUS. Większość polega wyłącznie na państwowym świadczeniu, co – jak pokazuje przykład Laski – może okazać się ryzykowne.
Eksperci radzą, aby już teraz rozpocząć gromadzenie dodatkowych oszczędności, np. poprzez inwestowanie w fundusze inwestycyjne, nieruchomości czy polisy ubezpieczeniowe. Ważne jest także korzystanie z ulg podatkowych, takich jak te oferowane w ramach IKE czy IKZE. „Im wcześniej zaczniemy, tym większe będziemy mieli zabezpieczenie na starość” – podsumowuje dr Kowalska.
Foto: images.pexels.com
📷 Galeria zdjęć


