Już za kilka dni, bo 18 maja, w życie wchodzi unijne rozporządzenie, które znacząco zmieni rynek kosmetyczny w Polsce. Nowe regulacje, przyjęte przez Komisję Europejską, mają na celu podniesienie standardów bezpieczeństwa produktów dostępnych dla konsumentów. W praktyce oznacza to, że wiele powszechnie używanych kosmetyków, w tym kremy z filtrem UV, mgiełki zapachowe, farby do włosów i lakiery, może zostać wycofanych ze sprzedaży.
To efekt zaostrzenia norm dotyczących składników chemicznych, które mogą mieć potencjalnie szkodliwy wpływ na zdrowie. Eksperci zwracają uwagę, że zmiany są odpowiedzią na rosnącą liczbę badań wskazujących na kumulację niektórych substancji w organizmie człowieka. Według danych Europejskiej Agencji Chemikaliów (ECHA), w ciągu ostatnich pięciu lat zgłoszono o 30% więcej przypadków alergii kontaktowych związanych z kosmetykami.
„Nowe przepisy to krok w dobrym kierunku. Chociaż dla producentów oznaczają one konieczność reformulacji produktów, dla konsumentów to gwarancja, że na półkach pozostaną tylko te kosmetyki, które przeszły rygorystyczne testy” – mówi dr Anna Kowalska, toksykolog z Uniwersytetu Warszawskiego. Wśród zakazanych substancji znalazły się m.in. niektóre filtry UV, które – jak wykazały badania – mogą zaburzać gospodarkę hormonalną.
Producenci mają czas do 18 maja na dostosowanie się do nowych wymogów. Po tej dacie kosmetyki niezgodne z przepisami będą musiały zniknąć z obrotu. Dla konsumentów oznacza to, że warto sprawdzić etykiety swoich ulubionych produktów. Wiele firm już zapowiedziało wprowadzenie nowych, bezpieczniejszych wersji swoich bestsellerów. Podobne regulacje wcześniej wdrożono w Stanach Zjednoczonych, gdzie od 2023 roku obowiązuje zakaz stosowania niektórych parabenów.
Eksperci radzą, aby przed zakupem dokładnie czytać składy i unikać produktów zawierających substancje takie jak oksybenzon czy oktynoksat. Nowe przepisy to również szansa dla polskich producentów naturalnych kosmetyków, którzy od lat stawiają na bezpieczne składniki.
Foto: images.pexels.com

