Podpisana przez Prezydenta RP nowelizacja ustawy o Państwowej Inspekcji Pracy wprowadza fundamentalne zmiany, które wstrząsną polskim rynkiem transportowym i logistycznym. Nadanie okręgowym inspektorom PIP uprawnień do jednostronnego stwierdzania istnienia stosunku pracy na drodze decyzji administracyjnej oznacza rewolucję w relacjach z kontrahentami, w tym z kierowcami i operatorami logistycznymi.
Koniec elastyczności? Nowe ryzyko dla branży TSL
Dotychczas inspekcja, kwestionując formę współpracy, musiała wystąpić na drogę sądową. Teraz to firma, otrzymując negatywną decyzję, musi udowadniać swoją rację w trybie odwoławczym, ponosząc natychmiastowe konsekwencje finansowe i administracyjne. Dla małych i średnich przewoźników, często opierających się na współpracy z kierowcami na zasadach B2B, to ogromne obciążenie prawne i finansowe.
Paweł Pustelnik, wiceprezes SoDA, wskazuje, że w sektorach opartych na specjalistycznej wiedzy, do których zalicza się nowoczesna logistyka i transport, nawet 20-40% kontraktów może być zagrożonych reklasyfikacją. W praktyce oznacza to, że inspektor, oceniając subiektywnie stopień „ścisłego kierownictwa i podporządkowania”, może uznać umowę o dzieło czy zlecenie za etat.
Ucieczka specjalistów i kapitału za granicę
Głównym zarzutem środowisk biznesowych jest brak przewidywalności prawa. Model kontraktowania ma teraz zależeć od oceny urzędnika, a nie od jasnych przepisów. To rodzi realne ryzyko, że polskie firmy transportowe, chcąc uniknąć ryzyka, będą rezygnowały z elastycznych form współpracy z najlepszymi kierowcami-cysternami czy specjalistami od logistyki międzynarodowej.
Restrykcje mogą wypchnąć polskich specjalistów do zagranicznych spółek – alarmują eksperci SoDA. W obliczu braku jasnych reguł, doświadczeni kierowcy międzynarodowi czy dyspozytorzy mogą łatwiej nawiązać współpracę z podmiotem z innego kraju UE, gdzie przepisy są bardziej przejrzyste. To bezpośrednio uderzy w konkurencyjność polskich firm na rynku europejskim.
Konrad Korzeniowski, radca prawny z Alto Advisory, podkreśla, że kluczowe stanie się dokumentowanie braku stosunku podległości. Dla przewoźnika oznacza to skrupulatne przygotowywanie umów, które jasno określają zakres samodzielności wykonawcy. Wiele firm, szukając stabilności, może jednak zwyczajnie ograniczyć działalność lub przenieść część operacji za granicę. W regionach o silnej tradycji transportowej, jak Wielkopolska, kierowcy i przedsiębiorcy już teraz aktywnie śledzą lokalne portale w poszukiwaniu informacji o zmianach prawnych i nowych możliwościach zatrudnienia.
Perspektywa dla polskiego transportu
Nowelizacja stawia pod znakiem zapytania dotychczasowy model rozwoju polskiej branży TSL, która zbudowała swoją pozycję w Europie m.in. na elastyczności. Wprowadzone rozwiązanie, mające chronić przed nadużyciami, może paradoksalnie osłabić krajowych przewoźników na rzecz zagranicznego kapitału, dla którego polski rynek stanie się mniej atrakcyjny. Dla przedsiębiorców kluczowe będzie teraz nie tylko śledzenie stawek frachtowych i cen paliw, ale także błyskawiczne dostosowanie polityki kontraktowej do nowych, surowszych realiów prawnych.
Foto: images.iberion.media
📷 Galeria zdjęć


