Kierowcy przygotowują się na wyższe koszty tankowania
Zbliżający się długi weekend majowy tradycyjnie wiąże się ze wzmożonym ruchem na drogach i większym popytem na paliwa. Niestety, według najnowszych analiz rynkowych, osoby planujące podróż samochodem muszą liczyć się z wyższymi wydatkami. Eksperci przewidują, że ceny benzyny i oleju napędowego mogą wzrosnąć w ostatnich dniach kwietnia o kilka, a nawet kilkanaście groszy na litrze.
Przyczyny przewidywanych podwyżek
Głównym czynnikiem wpływającym na sytuację na stacjach benzynowych są notowania ropy naftowej na światowych giełdach. W ostatnim czasie obserwuje się wzrost jej ceny, co bezpośrednio przekłada się na koszty produkcji paliw. Dodatkowym elementem jest polityka podatkowa państwa. Choć wcześniej mechanizmy podatkowe pomagały stabilizować ceny, teraz mogą one działać w przeciwnym kierunku.
Jak wskazują analitycy z branży paliwowej, wzrosty mogą być odczuwalne szczególnie w przypadku benzyny bezołowiowej 95 oraz oleju napędowego. Szacuje się, że ceny mogą wzrosnąć o około 10-20 groszy na litrze w porównaniu z początkiem kwietnia. Oznacza to, że tankowanie pełnego baku może być droższe nawet o 10-15 złotych.
„Sytuacja na rynku ropy jest dynamiczna. Wpływ na nią mają nie tylko czynniki podażowe, ale także geopolityczne. Kierowcy powinni przygotować się na wyższe ceny w okresie majówki, choć skala wzrostów będzie zależeć od decyzji producentów i polityki fiskalnej” – zauważa jeden z niezależnych ekspertów rynku paliw.
Kiedy ceny mogą spaść?
Niektórzy analitycy przewidują, że po długim weekendzie ceny paliw mogą nieznacznie skorygować się w dół. Wszystko zależy od globalnych trendów i ewentualnych interwencji rządowych. W dłuższej perspektywie kluczowe będą decyzje OPEC oraz sytuacja gospodarcza w największych gospodarkach świata. Na razie jednak kierowcy muszą przygotować się na wyższe koszty podróży.
Foto: images.pexels.com
📷 Galeria zdjęć


