Kolejny zwrot w śledztwie dotyczącym giełdy kryptowalut
Śledztwo w sprawie upadłości platformy Zondacrypto, która dotknęła tysiące polskich inwestorów, przechodzi kolejny kryzys. Jak wynika z nieoficjalnych informacji, prokurator wyznaczony do prowadzenia tej skomplikowanej sprawy zrezygnował już po pierwszym dniu pracy. Decyzja ta zapadła po cichu, bez oficjalnego komunikatu, co budzi poważne wątpliwości co do transparentności działań organów ścigania.
Problemy organizacyjne i opóźnienia
Według doniesień portalu Money.pl, postępowanie od początku boryka się z poważnymi trudnościami natury organizacyjnej. Brak odpowiedniej liczby doświadczonych śledczych, przeciążenie wydziałów do walki z przestępczością gospodarczą oraz skomplikowany charakter transakcji kryptowalutowych to tylko niektóre z wyzwań. Poszkodowani, którzy stracili oszczędności życia, od miesięcy czekają na zwrot środków, a każda zmiana w zespole śledczym oddala ich w czasie.
Eksperci zwracają uwagę, że sprawy dotyczące sektora fintech i aktywów cyfrowych wymagają specjalistycznej wiedzy, której często brakuje w tradycyjnych strukturach prokuratury. „To nie jest zwykłe oszustwo gospodarcze. Mamy do czynienia z globalnym systemem, setkami tysięcy transakcji i podmiotami zarejestrowanymi w rajach podatkowych. Bez zespołu ekspertów IT i analityków finansowych postępowanie może trwać latami” – mówi jeden z warszawskich adwokatów specjalizujących się w prawie nowych technologii.
Kulisy rezygnacji prokuratora
Powody, dla których prokurator wycofał się ze sprawy po zaledwie jednym dniu, nie są oficjalnie znane. W środowisku prawniczym spekuluje się, że mogło to być spowodowane konfliktem interesów, brakiem odpowiednich kwalifikacji lub po prostu ogromem pracy, który przerasta możliwości jednej osoby. Przypomina to podobne problemy w innych głośnych śledztwach gospodarczych w Polsce, gdzie rotacja kadr bywała częstym zjawiskiem.
Warto przypomnieć, że afera Zondacrypto wybuchła w 2024 roku, gdy giełda nagle wstrzymała wypłaty, a następnie złożyła wniosek o upadłość. Łączne straty poszkodowanych szacuje się na setki milionów złotych. W międzyczasie pojawiły się doniesienia o nieprawidłowościach w zarządzaniu funduszami klientów oraz o możliwym praniu pieniędzy. Prokuratura Krajowa wszczęła śledztwo w tej sprawie, jednak dotychczas nie postawiono nikomu zarzutów.
Co dalej z postępowaniem?
Rezygnacja prokuratora oznacza kolejne opóźnienie. Teraz konieczne będzie wyznaczenie nowego prowadzącego, co wiąże się z ponownym zapoznaniem się z aktami liczącymi tysiące stron. Dla poszkodowanych, którzy zrzeszyli się w stowarzyszeniach, to kolejny cios. Domagają się oni nie tylko szybszych działań, ale także powołania specjalnego zespołu śledczego, który zajmie się wyłącznie tą sprawą.
Sprawa Zondacrypto pokazuje, jak trudne jest ściganie przestępstw w świecie kryptowalut w ramach istniejących struktur prawnych. Bez reform i inwestycji w specjalistyczne kadry, podobne sytuacje będą się powtarzać, a zaufanie do wymiaru sprawiedliwości będzie dalej spadać.
Foto: images.pexels.com
📷 Galeria zdjęć


