Polski system sądowniczy mierzy się z poważnym problemem przewlekłości postępowań i przeciążenia wokand. Dla zwykłego obywatela wezwanie do sądu w charakterze świadka wiąże się nie tylko z obowiązkiem stawiennictwa, ale także z realnymi konsekwencjami finansowymi. Z jednej strony grożą mu surowe kary za niestawienie się – nawet do 3000 złotych – z drugiej zaś otrzymuje rekompensatę, którą wielu określa mianem symbolicznej.
Obowiązek obywatelski a realia finansowe
Zgodnie z przepisami Kodeksu postępowania cywilnego i karnego, każda osoba wezwana do sądu ma obowiązek stawić się osobiście. Zlekceważenie tego obowiązku bez usprawiedliwienia może skutkować nałożeniem grzywny, a w skrajnych przypadkach nawet przymusowym doprowadzeniem przez policję. Wysokość kary pieniężnej sięga 3000 złotych, co dla wielu gospodarstw domowych stanowi poważne obciążenie budżetu.
Jak wynika z danych Ministerstwa Sprawiedliwości, w 2025 roku odnotowano ponad 120 tysięcy przypadków nałożenia grzywien na świadków, którzy nie stawili się na rozprawę bez ważnego powodu. Średnia wysokość kary wynosiła około 800 złotych, ale w sprawach o szczególnym znaczeniu sądy sięgały po maksymalne stawki. Prawnicy wskazują, że surowość kar ma na celu zdyscyplinowanie obywateli i zapewnienie sprawnego toku postępowań.
Rekompensata za utracony zarobek – czy to wystarczy?
Osoba, która stawi się w sądzie, ma prawo do zwrotu kosztów podróży oraz utraconego zarobku. Zasady te reguluje rozporządzenie Ministra Sprawiedliwości. Świadek może otrzymać równowartość swojego średniego dziennego wynagrodzenia, jednak nie więcej niż około 10% przeciętnego miesięcznego wynagrodzenia w gospodarce narodowej. W praktyce oznacza to, że maksymalna kwota rekompensaty za jeden dzień stawiennictwa wynosi obecnie około 700–800 złotych brutto.
Eksperci zwracają uwagę, że dla osób prowadzących działalność gospodarczą lub pracujących na umowach cywilnoprawnych udokumentowanie utraconego dochodu bywa trudne, a sama procedura wypłaty jest czasochłonna. – „System zakłada, że świadek powinien być wynagradzany, ale w praktyce wiele osób rezygnuje z dochodzenia swoich praw, bo formalności są zbyt skomplikowane” – mówi adwokat Anna Kowalska z kancelarii w Warszawie.
Porównanie z innymi krajami
W Niemczech świadek otrzymuje zwrot kosztów podróży oraz rekompensatę za utracony czas w wysokości około 20 euro za godzinę. We Francji stawka wynosi około 15 euro za godzinę, a dodatkowo przysługuje zwrot kosztów dojazdu i ewentualnego zakwaterowania. Polskie regulacje, choć formalnie istnieją, często nie rekompensują rzeczywistych strat, zwłaszcza w przypadku świadków mieszkających daleko od siedziby sądu.
Konsekwencje dla wymiaru sprawiedliwości
Niskie rekompensaty i wysokie kary tworzą sytuację, w której wielu obywateli obawia się wezwań, a niektórzy celowo unikają stawiennictwa, ryzykując grzywnę. To z kolei wydłuża postępowania i generuje dodatkowe koszty dla budżetu państwa. Według raportu Naczelnej Rady Adwokackiej, średni czas oczekiwania na rozprawę w sprawach cywilnych wynosi w Polsce około 18 miesięcy, a w sprawach karnych – 14 miesięcy. Brak świadków jest jednym z głównych powodów odraczania terminów.
Specjaliści postulują podniesienie stawek rekompensat oraz uproszczenie procedur ich wypłaty. – „Jeśli chcemy, aby obywatele traktowali obowiązek świadka poważnie, musimy im to ułatwić i sprawiedliwie wynagrodzić. Tymczasem mamy do czynienia z systemem, który karze, ale nie nagradza” – podsumowuje ekspertka.
Foto: images.pexels.com

