Polski rynek artykułów elektroinstalacyjnych przeżywa wstrząs. Spółka z wieloletnią tradycją, której produkty – gniazdka, włączniki, puszki instalacyjne – znajdują się w milionach polskich domów, złożyła wniosek o upadłość. Do Sądu Rejonowego w Koszalinie trafił wniosek o ogłoszenie upadłości firmy z siedzibą w Szczecinku.
Kłopoty giganta branży elektrycznej
Firma, której początki sięgają lat 90. XX wieku, przez dekady uchodziła za synonim solidności. Jej wyroby można znaleźć zarówno w mieszkaniach z wielkiej płyty, jak i w nowoczesnych apartamentowcach. W ostatnich latach przedsiębiorstwo zmagało się jednak z rosnącymi kosztami produkcji, presją płacową oraz gwałtownym wzrostem cen surowców, takich jak miedź i tworzywa sztuczne.
Jak wynika z nieoficjalnych informacji, kluczowym problemem okazała się utrata płynności finansowej. Mimo prób restrukturyzacji i rozmów z wierzycielami, zarząd nie znalazł innego wyjścia niż złożenie wniosku o upadłość. W komunikacie przesłanym do mediów czytamy: „Decyzja o złożeniu wniosku była dla nas niezwykle trudna, ale konieczna w obliczu nieodwracalnych zmian na rynku”.
Konsekwencje dla pracowników i rynku
Szczeciński zakład zatrudniał około 300 osób. Większość z nich to pracownicy wykwalifikowani, posiadający unikalne umiejętności w zakresie produkcji elementów elektroinstalacyjnych. Upadłość oznacza dla nich utratę źródła utrzymania, a dla lokalnego rynku pracy – poważny cios. W Szczecinku i okolicach bezrobocie może wzrosnąć nawet o 1-2 punkty procentowe.
Eksperci rynku budowlanego zwracają uwagę, że upadek tak znaczącego producenta może wpłynąć na dostępność i ceny artykułów elektrycznych w całym kraju. „Branża elektroinstalacyjna jest silnie skonsolidowana, a zniknięcie dużego gracza zawsze prowadzi do wzrostu cen u konkurencji” – komentuje dla naszego portalu analityk rynku budowlanego, dr inż. Marek Kowalski. Dodaje, że w dłuższej perspektywie może to oznaczać wyższe rachunki za remonty i nowe instalacje.
Przyszłość marki
Na razie nie wiadomo, czy uda się znaleźć inwestora, który przejmie majątek spółki i wznowi produkcję. Syndyk ma czas na sporządzenie listy wierzytelności i przedstawienie planu postępowania upadłościowego. Wierzyciele, w tym dostawcy surowców i banki, będą musieli pogodzić się ze stratami sięgającymi dziesiątek milionów złotych.
Przypadek szczecińskiej firmy nie jest odosobniony. W ostatnich latach podobny los spotkał kilka mniejszych zakładów z branży elektrycznej w Polsce. Zmiany na rynku energii, rosnące wymogi ekologiczne i presja ze strony tanich producentów z Azji sprawiają, że tradycyjne polskie przedsiębiorstwa muszą walczyć o przetrwanie.
Foto: images.pexels.com
📷 Galeria zdjęć


