Drogi ewakuacyjne a sąsiedzkie zwyczaje
W polskich blokach mieszkalnych od lat toczy się cicha walka o przestrzeń wspólną. Rowery, wózki, donice, a nawet meble – to tylko część przedmiotów, które regularnie goszczą na korytarzach i klatkach schodowych. Choć dla wielu lokatorów to wygodny sposób na odciążenie mieszkania, służby ratownicze i zarządcy nieruchomości ostrzegają: to praktyka, która w sytuacji kryzysowej może kosztować życie.
Dlaczego korytarze nie są magazynami?
Zgodnie z przepisami przeciwpożarowymi, korytarze, klatki schodowe i inne ciągi komunikacyjne w budynkach wielorodzinnych pełnią funkcję dróg ewakuacyjnych. Ich zastawienie może uniemożliwić szybką ucieczkę w przypadku pożaru lub utrudnić dotarcie strażakom do źródła ognia. Strażacy wielokrotnie podkreślali, że w zadymionym pomieszczeniu nawet niewielka przeszkoda może być śmiertelnie niebezpieczna.
Według danych Państwowej Straży Pożarnej, w 2025 roku w Polsce odnotowano ponad 140 tysięcy pożarów, z czego znaczną część stanowiły pożary w budynkach mieszkalnych. W wielu przypadkach ewakuacja była utrudniona właśnie przez zastawione ciągi komunikacyjne. Eksperci z zakresu bezpieczeństwa pożarowego zwracają uwagę, że w razie pożaru liczy się każda sekunda – a im więcej przeszkód na drodze, tym mniejsze szanse na bezpieczne opuszczenie budynku.
Konsekwencje finansowe i prawne
Ignorowanie przepisów to nie tylko ryzyko utraty zdrowia czy życia, ale także konkretne sankcje finansowe. Zgodnie z art. 82 Kodeksu wykroczeń, za utrudnianie lub uniemożliwianie prowadzenia akcji ratowniczej grozi grzywna nawet do 5 tysięcy złotych. W praktyce strażnicy miejscy oraz strażacy podczas kontroli mogą nakładać mandaty już od 100 do 500 zł, ale w przypadku rażącego naruszenia przepisów – zwłaszcza w budynkach wielorodzinnych – kara może być znacznie wyższa.
W ostatnich miesiącach media informowały o kilku przypadkach, w których mieszkańcy bloków zostali ukarani mandatami za przechowywanie rowerów, wózków dziecięcych czy mebli na korytarzach. W jednym z warszawskich osiedli lokator otrzymał mandat w wysokości 2 tysięcy złotych za zagracone przejście ewakuacyjne. Zarządcy nieruchomości coraz częściej wzywają służby porządkowe, gdy interwencje słowne nie przynoszą efektu.
Jakie przedmioty są najczęściej przechowywane?
Lista rzeczy, które mieszkańcy bloków zostawiają na korytarzach, jest długa. Oprócz rowerów i wózków, często spotyka się donice z roślinami, stojaki na buty, a nawet szafki. W skrajnych przypadkach zdarza się, że na klatkach schodowych składowane są stare meble, opony samochodowe czy materiały łatwopalne, takie jak kartony czy farby. Wszystko to stanowi nie tylko przeszkodę, ale także dodatkowe paliwo dla ognia.
Eksperci przypominają, że w przypadku pożaru materiały zgromadzone na korytarzu mogą gwałtownie się zapalić, a wydzielający się dym może szybko wypełnić całą klatkę schodową, uniemożliwiając oddychanie i orientację w terenie. Dlatego tak ważne jest, aby korytarze były puste i czyste.
Apel służb i zarządców
Strażacy oraz zarządcy nieruchomości regularnie organizują kampanie informacyjne, w których przypominają o zasadach bezpieczeństwa. W wielu spółdzielniach mieszkaniowych pojawiają się ulotki i plakaty, a na stronach internetowych publikowane są listy przedmiotów, których nie wolno przechowywać w częściach wspólnych. Niestety, jak pokazują statystyki, nie wszyscy mieszkańcy stosują się do tych zaleceń.
W rozmowie z dziennikarzami jeden z rzeczników Państwowej Straży Pożarnej powiedział: „Korytarz w bloku to nie piwnica ani strych. To droga ewakuacyjna, która w sytuacji zagrożenia musi być wolna. Każdy przedmiot pozostawiony na korytarzu to potencjalna przeszkoda, która może kosztować życie”.
Dlatego warto zastanowić się dwa razy, zanim postawimy rower pod drzwiami sąsiada – może to uratować komuś życie.Foto: images.pexels.com

