Najnowsze dane opublikowane przez ACT Research wskazują, że obserwowany od kilku miesięcy wzrost stawek frachtowych na rynku spot wynika przede wszystkim z kurczącej się podaży pojazdów ciężarowych, a nie z ożywienia w przewozach towarowych. Analitycy podkreślają, że sytuacja ta może utrzymać się w dłuższej perspektywie, wpływając na cały sektor transportowy w Ameryce Północnej.
Przyczyny wzrostu stawek
Według raportu „Freight Forecast: Rate and Volume Outlook” przygotowanego przez ACT Research, głównym motorem wzrostu cen na rynku spot jest ograniczona liczba dostępnych kierowców oraz wycofywanie starszych pojazdów z eksploatacji. „To nie popyt ze strony spedytorów, ale mniejsza flota napędza obecnie podwyżki” – czytamy w analizie. W praktyce oznacza to, że przewoźnicy mogą dyktować wyższe stawki, ponieważ konkurencja o zlecenia jest mniejsza.
Dane ACT pokazują, że w pierwszym kwartale 2026 roku liczba rejestracji nowych ciągników siodłowych spadła o około 12% w porównaniu z analogicznym okresem roku poprzedniego. Jednocześnie wzrosła liczba zezłomowanych pojazdów, co dodatkowo ogranicza potencjał przewozowy.
Kontekst rynkowy i prognozy
Eksperci zwracają uwagę, że podobne zjawisko miało miejsce w latach 2018–2019, kiedy to po okresie nadpodaży nastąpiło gwałtowne zaostrzenie przepisów dotyczących czasu pracy kierowców, co zmniejszyło efektywność floty. Obecnie dochodzi do tego presja inflacyjna oraz rosnące koszty utrzymania pojazdów. „Branża transportowa przechodzi fazę konsolidacji – mniejsi przewoźnicy odpadają, a większe firmy inwestują w nowoczesne, ale droższe w eksploatacji pojazdy”
– komentuje jeden z niezależnych analityków rynku logistycznego.ACT Research prognozuje, że w drugiej połowie roku stawki spot mogą wzrosnąć nawet o 8–10% w skali roku, o ile nie nastąpi znaczący wzrost liczby nowych rejestracji. Jednocześnie ostrzega, że trwałe ożywienie w handlu i produkcji przemysłowej jest kluczowe dla utrzymania tej tendencji w dłuższym okresie.
Wpływ na przewoźników i spedytorów
Dla firm transportowych obecna sytuacja oznacza możliwość negocjowania korzystniejszych warunków umów długoterminowych. Z kolei spedytorzy muszą liczyć się z wyższymi kosztami i dłuższym czasem realizacji zleceń. „Kluczowe będzie monitorowanie wskaźników takich jak wskaźnik wykorzystania floty czy średni czas oczekiwania na ładunek” – podsumowują autorzy raportu.
Foto: images.pexels.com
