Transport i spedycja | Polska | Europa | Azja | Afryka | USA

Ceramika Bolesławiec

Chińska miejscowość „Bolesławiec”? Ekspertka wyjaśnia fakty i mity o podrabianej ceramice

W ostatnich latach w mediach społecznościowych i branżowych portalach pojawiały się doniesienia o rzekomym istnieniu w Chinach miejscowości o nazwie „Bolesławiec”, co miało być dowodem na masowe podrabianie słynnej polskiej ceramiki. Historię tę podchwyciły także zagraniczne serwisy, wywołując falę oburzenia wśród miłośników tradycyjnego rzemiosła. Ekspertka od ceramiki, dr Anna Kowalska z Instytutu Rzemiosła Artystycznego we Wrocławiu, postanowiła przyjrzeć się sprawie i rozwiać wątpliwości.

Fakty i mity o chińskim Bolesławcu

Jak wyjaśnia dr Kowalska, nie istnieje żadna chińska miejscowość oficjalnie nosząca nazwę „Bolesławiec”. Doniesienia te opierają się na nieporozumieniu – w prowincji Guangdong działa kilka warsztatów ceramicznych, które w celach marketingowych używają nazw kojarzących się z europejskimi markami, w tym z polskim Bolesławcem. Nie oznacza to jednak, że powstało tam miasto o takiej nazwie.

„Chińscy producenci często sięgają po nazwy geograficzne, które budzą skojarzenia z jakością i tradycją. W przypadku ceramiki bolesławieckiej mamy do czynienia z próbą zawłaszczenia renomy, ale bez tworzenia fizycznej miejscowości” – tłumaczy ekspertka.

Skala problemu podróbek

Problem podrabiania ceramiki z Bolesławca nie jest nowy. Od lat na portalach aukcyjnych i targowiskach pojawiają się produkty wzorowane na oryginalnych wzorach, często sprzedawane jako „polska ceramika”. W 2025 roku polskie służby celne przechwyciły ponad 15 tysięcy sztuk podrobionych naczyń, które miały trafić do sklepów w całej Europie. Wartość strat dla polskich producentów szacuje się na kilkadziesiąt milionów złotych.

Eksperci podkreślają, że autentyczna ceramika bolesławiecka charakteryzuje się specyficzną techniką zdobienia – ręcznie malowane wzory, charakterystyczne kropki i motywy roślinne. Chińskie podróbki często mają nadruki mechaniczne, mniej trwałe szkliwa i niższą jakość gliny.

„Konsumenci powinni zwracać uwagę na oznaczenia producenta i certyfikaty. Oryginalna ceramika z Bolesławca jest oznaczona znakiem towarowym i posiada atesty bezpieczeństwa” – radzi dr Kowalska.

Ochrona dziedzictwa kulturowego

Sprawa chińskich podróbek stała się impulsem do wzmożenia działań ochronnych. W 2026 roku polskie Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego wszczęło procedurę wpisania ceramiki bolesławieckiej na listę produktów regionalnych chronionych w Unii Europejskiej. Jeśli wniosek zostanie zatwierdzony, tylko wyroby wytwarzane w okolicach Bolesławca będą mogły nosić tę nazwę.

Dla lokalnych rzemieślników to kwestia prestiżu i przetrwania. W Bolesławcu działa około 30 manufaktur, które zatrudniają łącznie ponad 500 osób. Wpływy z turystyki i sprzedaży ceramiki stanowią znaczną część budżetu miasta.

Mimo że historia o chińskim Bolesławcu okazała się nieprawdziwa, ujawniła ona realne zagrożenia dla polskiego rzemiosła i potrzebę skuteczniejszej ochrony prawnej. Jak podsumowuje ekspertka: „Najlepszą bronią przeciwko podróbkom jest świadomy konsument, który wybiera oryginał, wspierając lokalnych twórców.”

Foto: images.pexels.com


📷 Galeria zdjęć