Transport i spedycja | Polska | Europa | Azja | Afryka | USA

truck police inspection

Kryzys kadrowy w służbach mundurowych transportu. Wysokie pensje nie przyciągają kierowców

Na polskim rynku transportowym, pomimo wyraźnej dominacji pracownika, wciąż istnieją nisze, które pozostają puste. Paradoksalnie, miejsca oferujące stabilność, etat państwowy i atrakcyjne wynagrodzenia – sięgające nawet 12 400 zł brutto – nie znajdują chętnych wśród zawodowych kierowców. Problem, który narasta od lat, zaczyna stanowić realne wyzwanie dla bezpieczeństwa i płynności kontroli w transporcie drogowym.

Rynek pracownika w transporcie: nowe priorytety

Era, w której kierowca podejmował się każdej dostępnej pracy, odchodzi w zapomnienie. Dziś profesjonalni kierowcy ciężarówek, busów i samochodów dostawczych, szczególnie ci obsługujący trasy międzynarodowe w Europie, mają szeroki wachlarz możliwości. Wybierają nie tylko najwyższą stawkę, ale także komfort pracy, przewidywalne grafiki i szacunek ze strony pracodawcy. W tym kontekście oferta służb mundurowych, pomimo finansowych benefitów, często przegrywa z wizerunkiem pracy biurokratycznej, monotonnej i obarczonej wysoką odpowiedzialnością.

Praca „za murem”: inna rzeczywistość dla kierowcy

Funkcjonariusz Inspekcji Transportu Drogowego czy celny to zupełnie inna ścieżka kariery niż ta za kierownicą tira. To praca, która wymaga nie tylko doskonałej znajomości przepisów transportowych (m.in. czasu pracy kierowców, mas i wymiarów, ADR), ale także umiejętności konfrontacyjnych, odporności na stres i bezkompromisowej uczciwości. Dla wielu kierowców, przyzwyczajonych do autonomii na drodze i specyficznej wolności zawodu, środowisko zhierarchizowanych służb mundurowych może wydawać się zbyt sztywne i ograniczające.

Wysokie pensje to za mało. System potrzebuje specjalistów, którzy rozumieją realia transportu od podszewki.

Dlaczego kierowcy nie chcą do ITD lub celnic?

Przyczyn niskiego zainteresowania wśród środowiska kierowców jest kilka. Po pierwsze, istnieje pewien konflikt ról. Zawodowy kierowca postrzega inspektorów często jako „przeciwników” na drodze. Przejście na drugą stronę barykady wymaga mentalnej przemiany. Po drugie, proces rekrutacji i późniejsze szkolenia są długie i wymagające, a stabilność etatu państwowego dla przedsiębiorczych, często dobrze zarabiających kierowców-freelancerów nie jest już tak kusząca jak dawniej. Po trzecie, w dobie ogólnoeuropejskiego braku kierowców, atrakcyjne oferty czekają w firmach logistycznych i spedycyjnych, oferujących dodatkowo premię za kilometr, nowoczesny tabor i pracę w zgranych zespołach.

Wyzwanie dla polskiego i europejskiego systemu transportu

Brak wykwalifikowanych kandydatów do służb kontrolnych to problem nie tylko wizerunkowy. To realne zagrożenie dla efektywności nadzoru nad rosnącym wolumenem transportu, zarówno krajowego, jak i tranzytowego przez Polskę. Niedobory kadrowe oznaczają mniej patroli, mniej kontroli, a w konsekwencji większe pole do nadużyć dla nieuczciwych przewoźników, którzy zaniżają koszty, łamiąc prawo. Dla rzetelnych przedsiębiorców transportowych i kierowców jest to sytuacja krzywdząca, tworząca nierówne warunki konkurencji.

Aby odwrócić ten trend, konieczna jest nie tylko promocja wysokości wynagrodzeń. Służby muszą aktywnie budować swój wizerunek jako atrakcyjny pracodawca dla specjalistów od transportu, oferujący rozwojowe ścieżki kariery, nowoczesny sprzęt kontrolny i możliwość realnego wpływu na poprawę bezpieczeństwa na europejskich drogach. Bez tego, mimo oferowanych 12 tysięcy złotych, stanowiska w inspekcjach wciąż mogą pozostawać puste.

Foto: images.iberion.media

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *