Kosztowna zależność cyfrowa
Jak wynika z najnowszego raportu „Cyfrowa racja stanu”, Polska co roku wydaje miliardy złotych na zakup systemów informatycznych, licencji oraz usług chmurowych od zagranicznych dostawców. Autorzy dokumentu alarmują, że obecne praktyki zakupowe administracji publicznej – oparte głównie na kryterium najniższej ceny i doraźnej funkcjonalności – prowadzą do pogłębiania technologicznego uzależnienia od podmiotów spoza kraju.
Kupujemy jak spinacze, tracimy jak suweren
Eksperci podkreślają, że podejście do nabywania technologii, które sprawdza się w przypadku materiałów biurowych, jest całkowicie nieadekwatne w kontekście strategicznej infrastruktury cyfrowej. „Kupując technologie jak spinacze – po cenie i funkcjonalności – administracja finansuje własne uzależnienie od zagranicznych dostawców” – czytamy w raporcie. W efekcie Polska traci nie tylko pieniądze, ale także kontrolę nad kluczowymi danymi i systemami, co w dłuższej perspektywie zagraża bezpieczeństwu narodowemu.
Kontekst europejski i polskie wyzwania
Problem suwerenności cyfrowej nie jest wyłącznie polski. W całej Unii Europejskiej trwa debata nad koniecznością ograniczenia zależności od amerykańskich i azjatyckich gigantów technologicznych. W Polsce dodatkowym wyzwaniem jest stosunkowo niski poziom inwestycji w rodzime oprogramowanie i usługi chmurowe. Według danych Głównego Urzędu Statystycznego, wydatki na IT w sektorze publicznym rosną średnio o 8% rocznie, ale tylko około 15% tej kwoty trafia do polskich firm. Dla porównania, w Estonii odsetek ten przekracza 40%.
Propozycje zmian
Autorzy raportu wskazują konkretne kroki, które mogą pomóc odzyskać kontrolę. Należą do nich: wprowadzenie kryteriów bezpieczeństwa i suwerenności do zamówień publicznych, wsparcie dla rozwoju krajowych rozwiązań chmurowych oraz budowa kompetencji cyfrowych w administracji. „Musimy przestać myśleć o technologii jak o towarze, a zacząć jak o strategicznym zasobie” – podsumowuje jeden z ekspertów cytowanych w dokumencie.
Raport „Cyfrowa racja stanu” dostępny jest na stronie internetowej inicjatywy. Jego autorzy liczą, że wywoła on szeroką dyskusję społeczną i polityczną, która przełoży się na realne zmiany legislacyjne.
Foto: images.pexels.com
📷 Galeria zdjęć


