Najnowsze dane dotyczące cen w polskim handlu detalicznym przynoszą mieszane sygnały. Z raportu przygotowanego przez UCE Research oraz Uniwersytet WSB Merito wynika, że w lipcu 2026 roku codzienne zakupy były średnio o 1,9% droższe niż w analogicznym okresie roku ubiegłego. To najmniejszy wzrost od wielu lat, co niektórzy komentatorzy określają mianem „króla taniości”. Jednak analitycy apelują o ostrożność w interpretacji tych danych.
Powody do optymizmu?
Tak niski wskaźnik inflacji w sklepach to efekt kilku czynników. Przede wszystkim maleje presja kosztowa u producentów, a sieci handlowe wciąż prowadzą agresywne kampanie promocyjne, starając się przyciągnąć klientów. Dodatkowo, w porównaniu z poprzednimi latami, stabilizuje się sytuacja na rynku surowców i energii, co przekłada się na niższe ceny w łańcuchu dostaw.
Jednakże, jak podkreślają autorzy badania, średnia krajowa nie oddaje pełnego obrazu. W rzeczywistości ceny poszczególnych kategorii produktów zmieniają się w bardzo różnym tempie – podczas gdy jedne towary tanieją, inne drożeją w dwucyfrowym tempie.
Co drożeje, a co tanieje?
W lipcu najmocniej w górę poszły ceny artykułów tłuszczowych, które zdrożały o ponad 10% rok do roku. Znaczące podwyżki dotknęły również słodycze i desery, a także napoje bezalkoholowe. Z drugiej strony, wyraźnie potaniały warzywa – nawet o kilkanaście procent – a także niektóre produkty zbożowe, jak pieczywo czy makarony.
Tak duże rozbieżności sprawiają, że konsumenci muszą uważnie planować zakupy, by realnie odczuć ulgę w domowym budżecie. Eksperci z UCE Research zwracają uwagę, że w nadchodzących miesiącach należy spodziewać się dalszych zmian, ale niekoniecznie w kierunku spadków.
„Obecny niski wskaźnik to w dużej mierze efekt bazy, a także chwilowej stabilizacji na rynkach surowcowych. Nie można jednak wykluczyć, że jesienią zobaczymy ponowny wzrost presji cenowej, zwłaszcza w kategoriach energochłonnych” – komentuje dr Anna Kowalska, analityczka rynku detalicznego.
Co przyniesie przyszłość?
Prognozy na kolejne miesiące są ostrożne. Część ekonomistów wskazuje, że niskie odczyty inflacji mogą być przejściowe, a w IV kwartale ceny znów zaczną rosnąć w szybszym tempie. Wpływ na to mogą mieć m.in. koszty energii, które w ostatnich tygodniach znów wykazują tendencję wzrostową, oraz napięcia w globalnych łańcuchach dostaw.
Dla polskich konsumentów oznacza to, że obecna sytuacja to dobry moment na robienie zapasów produktów o dłuższej trwałości, ale jednocześnie warto śledzić zmiany cen w poszczególnych sklepach, bo różnice bywają znaczące.
Pełny raport UCE Research i Uniwersytetu WSB Merito dostępny jest na stronie internetowej instytucji.
Foto: images.pexels.com
📷 Galeria zdjęć


